Koichi - SA

Koj - 10 lat z Sebadenitis

Na początku lipca 2018 r. pożegnałam KOJA (rodowodowe KOICHI) po INOCHI O KAKERU Halne Wzgórze oraz YOSHI RILAF. Walczyliśmy z SA od 10 lat. Pierwsze dwa lata (od pierwszego roku życia) to były drobne problemy dermatologiczne typu świąd, pęcherze i ropne krosty, a od 2010 r regularne zapalenia uszu, przestrzeni międzypalcowych, łożysk pazurowych, zmiany na skórze, szczególnie w pachwinach, masowe wypadanie włosów, z charakterystycznymi czarnymi końcówkami, wyłysienia, łupież wszystkich rozmiarów i w dowolnej ilości oraz obrzydliwy zapach zgnilizny. Początkowo pies leczony był antybiotykiem, potem sterydami (encorton, dexafort). Cały czas dieta hipoalergiczna wzbogacona o olej rybny (duże ilości, ok. 8000-10000mg dziennie). Pierwsze lata to atak choroby był raz na rok, później częściej, a w ostatnim roku stan ozdrowienia wystąpił tylko raz na 1-2 miesiące. Ostatniego ataku Koj już nie przeżył – samoistnie krwawienia prawie ze wszystkich zaatakowanych miejsc (objawy na ok. 60% skóry), cieknące oczy, wolna od strupów skóra była pokryta twardym zrogowaciałym naskórkiem. Niestety nie pomogły ani leki ani olejowanie. Po 10 latach choroba wygrała, a on tak bardzo nie chciał nas zostawić...

Muszę przyznać, że najskuteczniejsza była terapia olejem z dziurawca, stosowana przez nas przez 8 lat. Rozpoczęliśmy od cyklu olejowania co tydzień przez miesiąc, następnie po poprawie co 2 tygodnie, a później raz na miesiąc, aż do kolejnego ataku. W ostatnich 3 latach był olejowany praktycznie co drugi tydzień, jeśli to tylko było możliwe. Lekarz zalecał nawet codzienne kąpiele, ale tego już nie byliśmy w stanie wykonać. Kąpiele psa to był bardzo duży wysiłek. Najpierw dzień przed kąpielą nacieranie maścią nagietkową wszystkich zrogowaceń na skórze, później olejowanie, min 2-godzinne pozostawienie oleju na skórze psa (w tym czasie w zależności od pogody albo spacer, albo pobyt w domu w specjalnym ubraniu), następnie mycie psa szamponem EDITERM/Pyroderm (VIRBAC) oraz płukanie płukanką HUMILIC. Jeśli pozostałości oleju na skórze były zbyt duże to wycieranie ręcznikiem papierowym. Pies chyba lubił te kąpiele, bo na hasło „kapiel” meldował się bez ociągania w łazience lub innym miejscu, przygotowanym do tej operacji i cierpliwie poddawał się wszystkim zabiegom.

KOJ CHOROBA
KOJ Dwulatek
KOJ Mlodzieniec
KOJ Mlodzieniec 2
KOJ Ostatnie Dni
KOJ Szczeniak
KOJ Szczeniak 2

Oczywiście przy pierwszych niepokojących objawach zgłosiłam się do hodowcy z prośbą o pomoc. Odpowiedź była uprzejma, ale nic nie wnosząca. „Moje suki są wolne od takich chorób, a ojciec jest ze znanej hodowli i nie słyszałem, aby coś mu dolegało”. Kolejny kontakt z hodowcą już się nie udał, nie odbierał telefonów, po przesłanej informacji o wyniku badania, zlikwidował stronę internetową. Aktualnie strona jest ponownie otwarta, ale nie widzę szczególnej aktywności hodowlanej.

Słuszność naszego postępowania potwierdziło dwóch kolejnych weterynarzy, którzy zajmowali się naszym psem. Weterynarze ci byli dla nas takim zdroworozsądkowym wsparciem przez cały okres choroby. Zresztą ilość badań, leków i kuracji olejowej, którą przeszedł nasz pies, skłaniała mnie do nazywania go naszą „złotą skarbonką”.

Przez cały okres choroby psa, nie opuszczało mnie zadziwienie stosunkiem hodowców do zwierząt, które hodują. Jeśli mogę zrozumieć logikę tego biznesu, to zupełnie nie mogę zrozumieć braku elementarnej wrażliwości. Przecież wyłączając ze swojej hodowli zwierzęta chore i obciążone chorobą, zapobiegają narażeniu ich potomstwa na cierpienie, a przyszłych właścicieli na ból. Gdyby hodowcy rzeczywiście przejmowali się losem swoich psów, to obok certyfikatu różnorodności genetycznej podawaliby informację, że w obu liniach genetycznych nie są im znane przypadki wystąpienia SA. Popieram Państwa postulat o prowadzeniu przez Związek Kynologiczny rejestru psów z udowodnionym SA. Pozwoliłoby to nabywcom unikać nieuczciwych hodowców i jednocześnie wymusiłoby poprawę stanu hodowli w Polsce. Pozwolę sobie wyrazić obawę, że argumenty, w rodzaju – "używamy do hodowli psy sprowadzone z Japonii", nie rozwiązują problemu, bo nie jest to choroba „geograficzna”.

Anna

Kontakt do nas

Jeśli potrzebujesz skontaktować się z nami, możesz wysłać nam wiadomość za pośrednictwem naszego Facebook'a
Posiadamy również maila: [email protected]

Za naszym pośrednictwem możesz się również skontaktować z właścicielami psów, którzy zamieścili na tej stronie historie swoich psów chorych na SA i VKH. Jeśli chcesz się podzielić swoimi doświadczeniami również prosimy o napisanie do nas wiadomości.