Satoshi - SA

Historia Satoshi z Grodzkiego Zakątka

Kilka dni temu uśpiłam niespełna sześcioletniego pieska właśnie z tą chorobą. Zaczął chorować około trzy lata temu gdy miał trzy lata. Jak się teraz okazuje, wszystko przebiegało według opisu choroby autoimmunologicznej Sebadenitis, sierść Satoshi była sucha, matowa, a przy czesaniu wypadała i pojawiały się wyłysienia. Zmiany postępowały sukcesywnie i nic nie dawało rady ich zatrzymać. Zdjęcia, które są w załączeniu są sprzed pół roku, potem było jeszcze gorzej – brązową skorupę rozmiękczałam maścią nagietkową i jak wszystko odpadło, została łysa skóra. Nie zrobiłam mu w tym stanie żadnego zdjęcia.

Oczywiście przez pierwsze dwa lata trwały eksperymenty - zmiany karmy, suplementy, euthyrox na tarczycę, aż w końcu w kolejnym gabinecie ktoś mnie wysłuchał i kwietniu 2017 r. pobrano próbki skóry do badania. Badanie wykonano w Berlinie, nie podano nazwy Sebadenitis, ale opis jest dokładnie taki: „silne podejrzenie końcowej fazy przewlekłego zapalenia gruczołów łojowych” i dalej: „Jako zalecenia w terapii literatura podaje m.in. suplementację kwasów tłuszczowych, stosowanie, szamponów przeciwłojotokowych, podawanie glikokortykoidów lub cyklosporyny, witaminy A, tetracyklin i witaminy B3.” Żadnej wzmianki o olejowaniu skóry.

20170321 201755
20170425 155125
20170512 143641
Wynik Badania

Zdecydowałam się uśpić Satoshi, ponieważ on przestał być sobą. Nie mogłam patrzeć jak chowa się w domu przed całym światem, przestał wychodzić na podwórko, przestał witać w bramce swoich ludzi, przestał zaczepiać do zabawy. Zdobywał się na chwilę na swoje rytuały i szybko wracał na dywanik spać i lizać otwierające się rany. Miał też stany bakteryjne na chorej skórze, które stwierdzono także u mnie i u córki, a mieszkał w domu, bo przesiadywanie na podwórku nie wchodziło już w grę. Nie mogliśmy na to wszystko patrzeć.

Piszę tę historię, bo chciałabym oszczędzić innym psiakom i ludziom tego, co przeżyliśmy i nadal przeżywamy po eutanazji. Satoshi był moim pierwszym, wymarzonym, wyszukanym psem. Nauczył nas siebie i na zawsze pokochaliśmy akity. Bardzo mi go brakuje, gdybym wcześniej wiedziała jak mu pomóc… To naprawdę straszna choroba, dokładnie tak, jak opisujecie. Dla naszego ukochanego Saotoshi pomoc przyszła za późno...

listopad 2017 r.

Sylwia z Piły

Rodzice Satoshi

Kontakt do nas

Jeśli potrzebujesz skontaktować się z nami, możesz wysłać nam wiadomość za pośrednictwem naszego Facebook'a
Posiadamy również maila: [email protected]

Za naszym pośrednictwem możesz się również skontaktować z właścicielami psów, którzy zamieścili na tej stronie historie swoich psów chorych na SA i VKH. Jeśli chcesz się podzielić swoimi doświadczeniami również prosimy o napisanie do nas wiadomości.